Są książki, które pochłaniasz w mgnieniu oka, a są też takie, które zostają z tobą na długo po tym, jak zamkniesz ostatnią stronę. „Pewnego razu latem” autorstwa Janette Oke zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Już od pierwszych stron poczułam spokój, który emanuje z tej historii. Nie ma tu taniego dramatu ani przesadzonych zwrotów akcji. Jest życie. Prawdziwe emocje. Tęsknota, nadzieja i pragnienie bliskości.
Najbardziej urzekło mnie, jak Janette Oke kreuje relacje między bohaterami. Wszystko rozwija się powoli, naturalnie. Dzięki temu łatwo uwierzyć w ich uczucia. Czytając, miałam wrażenie, że siedzę obok nich i słucham ich opowieści przy kuchennym stole. To książka pełna ciepła, ale nie naiwna. Pokazuje, że życie potrafi być bolesne. Czasem trzeba się zgubić, by odnaleźć samego siebie. I to właśnie działa najsilniej.
Bardzo spodobał mi się klimat tej powieści. Cisza, lato, wewnętrzne zmagania. To taki rodzaj historii, który najlepiej czyta się wieczorem, otulony kocem, gdy świat zwalnia tempo. Ta powieść może trafić prosto w twoje serce. Nie jest to książka dla tych, którzy szukają intensywnej akcji. Tutaj najważniejsze są emocje między ludźmi. Małe gesty. Słowa, które mają większe znaczenie niż wielkie deklaracje.
Po przeczytaniu miałam jedno uczucie: tę historię bardziej się przeżywa niż czyta.

Komentarze